„Kuchenne Rewolucje” – ciemna strona gastronomii…

„Kuchenne Rewolucje” to jeden z bardziej kontrowersyjnych programów w naszej telewizji. Jak każdy program, ma swoich zwolenników, ma też przeciwników. Jak w życiu. Ponieważ dla stacji liczy się przede wszystkim wysoka oglądalność, program ma więc kontrowersyjną prowadzącą, odpowiednią dramaturgię i zwroty akcji, no i emocje, bo w telewizji emocje teraz liczą się najbardziej. Są więc krzyki, przekleństwa, łzy, wulgarne słowa, płacz i nerwy. Trzeba mieć świadomość, że program jest wyreżyserowany, nieco sztuczny, bo przede wszystkim musi być tak zrobiony, aby jego twórcom zagwarantować wysoką oglądalność…

Ja ten program oglądam,  cenię go jednak za coś zupełnie innego. Otóż przeciętnemu widzowi program odsłania kuluary i mechanizmy gastronomii, trudnej i wymagającej dziedziny biznesu… Poznajemy różnych właścicieli, różne osobowości, którzy mają różną motywację do prowadzenia swoich restauracji. Mimo różnych uwarunkowań, łączy ich jednakże jedna wspólna cecha: słaba kondycja ich restauracji. A Magda Gessler ma im te podupadające biznesy ratować…

Oglądanie programu powoduje także skutki uboczne. Obejrzenie kilku, kilkunastu odcinków bardzo skutecznie…  zniechęca do stołowania się w restauracjach, zwłaszcza w tych przypadkowych, będąc przejazdem w trasie lub na wakacjach.

Ciemna strona gastronomii

Program obnaża ciemną stronę gastronomii i największe grzechy ich właścicieli. Naocznie możemy przekonać się, że większość pokazywanych restauracji jest mocno zaniedbana, panuje bród, zamrażarki są pełne niezdrowych i przeterminowanych produktów, a właściciele nastawienie są tylko na szybki zysk. Jedzenie jest niesmaczne i niezdrowe, klienci nie przychodzą. Gdy brakuje klientów, właściciele oszczędzają na wszystkim, na czym mogą. Na personelu, na dobrym kucharzu, na szefie kuchni, który restauracją będzie sprawnie zarządzał. No i na samym jedzeniu. W wielu pokazywanych restauracjach paradoksalnie prawie się nie gotuje, tylko odgrzewa lub odsmaża dania gotowe, wcześniej zamrożone albo kupione w sklepie. Zresztą zamrażarkim pełnią rolę spichlerza dla wszystkiego, czego się nie sprzeda lub nie wykorzysta… Ponadto zupy domowe, sosy do dań, panierki czy inne składniki do potraw są robione z proszku.

Do przyrządzania potraw używa się najtańszych, niewłaściwie przechowywanych i najgorszych jakościowych produktów, z dużą ilością związków chemicznych. Używa się frytek produkowanych z proszku ziemniaczanego (frytki karbowane), ketchupu bez pomidorów… Do smażenia stosowane są frytury, czyli najtańsze, najbardziej podłe i szkodliwe tłuszcze utwardzone zwane tłuszczami trans… Brak odpowiedniej wiedzy personelu sprawia, że potrawy są przygotowane niezgodnie ze sztuką kulinarną…

Tak jest taniej i szybciej. I chociaż większość odcinków kończy się happy endem, restauracje wychodzą na prostą, zaczynają gotować smacznie i zdrowo, to są one jedynie ułamkiem procenta wszystkich polskich restauracji i barów.

I te nieliczne restauracje nie uzdrowią stanu polskiej gastronomii. Bo jak jest w tych lokalach, które w telewizji nie wystąpiły i nie wystąpią?…
Jak często słyszymy o zatrważających wynikach kontroli sanepidu w nadmorskich restauracjach… Ile razy zdarzyło się każdemu z nas, będąc na wczasach, albo przejazdem, wpaść do jakiejś nieznanej knajpki na obiad lub kolację… i ile razy wychodziliśmy z niesmakiem, rozczarowani obsługą i jakością potraw. Ile razy trafiliśmy na lokal, gdzie było po prostu źle, drogo i niesmacznie.

Klienci mają wybór

Dzisiaj, dzięki nowym technologiom, wszechobecnemu internetowi, serwisom polecającym, praktycznie wszędzie i zawsze, nawet w trasie, możemy znaleźć przyjemną, niedrogą i polecaną knajpkę ze smacznym jedzeniem. Pomocny może być na przykład znany i popularny serwis gastronauci.pl, w którym to zwykli ludzie oceniają restauracje, polecają je lub nie. W moim przypadku, serwis ten sprawdził się świetnie w Zakopanem. Zaprowadził nas to naprawdę fajnych i niedrogich miejsc z pysznym jedzeniem…

Co zamawiać w restauracji

Przy wyborze potraw także powinniśmy pamiętać o kilku oczywistych zasadach:

  • w miarę możliwości zamawiajmy dania popularne, bo te wyszukane, nawet w dobrych restauracjach, mogą być z zamrażarki
  • wybieramy gotowane lub grillowane, unikajmy potraw smażonych, panierowanych
  • z dodatków bezpieczniej wziąć ziemniaki gotowane, grillowane albo kaszę lub ryż (nie frytki i nie smażone na głębokim tłuszczu „ziemniaki opiekane”)
  • zamawiajmy mięso w jednym kawałku (np. stek, pierś czy udko z kurczaka), a nie mięso mielone (nieważne czy pod postacią gulaszu, pulpetów czy pierogów z mięsem)

W zasadzie każdy z nas to wie, tylko czy o tym pamiętamy…

A ja, im więcej odcinków „Kuchennych Rewolucji” mam za sobą, tym bardziej o tych wyżej wymienionych zasadach pamiętam… Smacznego!

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *