Dlaczego fałszuje się polską żywność i jak nie dać się oszukać?

Jak to się stało, że jeszcze niedawno o polskiej żywności mówiliśmy „zdrowa polska żywność”. Uważaliśmy, że jest ona zdrowa, smaczna, produkowana według tradycyjnych metod i receptur. W porównaniu do żywności zachodnioeuropejskiej polska żywność była przedstawiana jako lepsza i bardziej wartościowa, mniej skażona… Duże znaczenie wizerunkowe miały hasła i certyfikaty „dobre bo polskie” „teraz Polska”…

W bardzo krótkim czasie, bo w przeciągu kilku lat coś się diametralnie zmieniło. Coraz częściej mówimy, że to co jemy na co dzień jest niezdrowe, bezwartościowe i niesmaczne. Zaczynamy też mówić o naszej polskiej żywności jako żywności oszukanej czy coraz częściej też fałszowanej.

Dzisiaj jesteśmy zmuszani do czytania, a może nawet studiowania, etykiet. Nie wystarczy teraz zapoznać się z tym, co zostało tam napisane, teraz musimy zrozumieć, czasami „między wierszami” co też producent chciał nam przekazać, albo ukryć…. Co kryje się w określonych marketingowych sformułowaniach, jakich sztuczek marketingowych użyto, abyśmy wybrali ten , a nie inny produkt.

W dalszej części tego artykułu będziesz mógł przeczytać m.in.:

  • Skąd taka zmiana w postrzeganiu polskiej żywności
  • Czy łatwo jest fałszować żywność
  • Jak nas oszukują producenci żywności, rolnicy i dystrybutorzy
  • ETYKIETY – czytaj, staraj się zrozumieć i nie daj się oszukać
  • Czy zdrowa żywność może być alternatywą dla wszystkich

Skąd taka zmiana w postrzeganiu jakości polskiej żywności?

Jak to się stało, że przez ostatnie kilka lat tak radykalnie zmieniło się postrzeganie jakości polskiej żywności przez Polaków? Dzisiaj już chyba nie mamy wątpliwości, że to co jemy na co dzień nie jest zdrowe, często także smaczne. Dlaczego nasza żywność tak często jest fałszowana? Dlaczego producenci żywności, ale też jej dystrybutorzy, starają się na każdym kroku, nas konsumentów, oszukiwać?

Aby wytłumaczyć to zjawisko, trzeba powiedzieć o trzech połączonych ze sobą elementach.

Po pierwsze – mamy wolny rynek, który jednocześnie jest dość agresywny. Jest duża konkurencja, wielu konkurentów, którzy walczą ze sobą, starają się wprowadzać nowości w swojej ofercie, próbują wyróżnić się na tym rynku. Wielu producentów żywności to te same światowe firmy i korporacje, które mają swoje fabryki na zachodzie i sprzedają na całym świecie.

Po drugie – mamy polskie społeczeństwo, raczej niezbyt zamożne, szukające oszczędności. Społeczeństwo, dla którego jednym z najważniejszych kryteriów zakupowych jest cena, niska cena.

Po trzecia – mamy nowy zmieniony rynek detaliczny. Zmieniła się dystrybucja. W momencie pojawienia się hipermarketów, obawiano się upadku drobnego handlu. Okazało się, jednak że największym zagrożeniem są nie hipermarkety, ale masowo powstające sieci dyskontowe (Biedronka, Lidl itp). Sieci te, w odpowiedzi na oczekiwania klientów, mocno ograniczyły ofertę, skoncentrowały się na produktach najtańszych, a więc też często na gorszych pod względem jakości.

Tak więc, w uproszczeniu, klient chce kupić jak najtaniej, sklep chce sprzedawać produkty tanie (nie tanio, ale tanie!), producent musi się dostosować do tych wymagań, produkując je z najtańszych surowców i z dużym dodatkiem chemii…

Czy łatwo jest fałszować żywność?

Dzisiaj żywność ma być tania, więc jest produkowana tanio, nie przywiązuje się więc zbytniej uwagi do tego, z czego jest ona produkowana. W Polsce, jak pokazują coraz częściej wybuchające afery związane z fałszowaniem żywności, największym problemem, to bardzo nieskuteczne mechanizmy nadzoru i kontroli nad produkcją żywności, począwszy od upraw i hodowli, na przetwórstwie i magazynowaniu kończąc… Stanowi to dużą zachętę dla agresywnych sprzedawców środków chemicznych, a także rolników i producentów do łamania prawa, oczywiście w imię zwiększania swojego zysku.

Co więcej, to że wykrywaniem afer nie zajmują się instytucje właściwe i powołane do zwalczania nadużyć i patologii, ale dziennikarze śledczy gazet czy stacji telewizyjnych… Dopiero nagłośnienie sprawy przez media uświadamia nam wszystkim istniejące problemy. Właściwe instytucje biorą się za kontrole, prokuratury wszczynają śledztwa, politycy próbują „na szybko” zmieniać prawo. Przykładów jest mnóstwo: sól drogowa w żywności, odświeżanie mięsa i wędlin w Constarze (należącym grupy Animex, jeszcze do niedawna do firmy amerykańskiej, dzisiaj chińskiej), karmienie zwierząt hodowlanych chemią i zabronionymi rakotwórczymi antybiotykami, oszustwa dotyczące składu i świadome wprowadzanie w błąd w konsumentów.

Jak nas oszukują producenci żywności, rolnicy i dystrybutorzy?

Dzisiaj rolnictwo to biznes. Rolnicy, aby zarobić jak najwięcej, starają się produkować jak najwięcej i jak najtaniej. Dlatego większość upraw jest przenawożona i maksymalnie pryskana pestycydami. W hodowli zwierząt używa się, także niezgodnie z prawem (afera antybiotykowa) antybiotyków, hormonów, niewłaściwych pasz.

Zakłady przetwórcze produkują coraz szybciej i taniej. W Polsce fałszowanie żywności odbywa się także w majestacie prawa, czyli zgodnie z całym prawodawstwem. Producenci używają coraz gorszych składników. Zmniejszają też ilość surowców podstawowych, stosując zamienniki. Używają taniej chemii, która sprawi że nasz wybór będzie nadal atrakcyjny dla konsumenta. Mamy więc mnóstwo dodatków chemicznych, które poprawią wygląd, smak, zapach, kolor, konsystencję, trwałość produktu.

Oprócz tego dochodzą jeszcze marketingowcy, których zadaniem zmuszenie konsumentów do wyboru tego, a nie innego produktu. Mamy więc specjalne hasła, slogany, półsłówka, albo brak informacji, które świadomie mają wprowadzić klientów w błąd. Pomysłowo opracowane opakowania, które mają dać złudzenie, że towaru jest dwa razy więcej. Manipulacja masą produktu, fałszywie rozumianymi promocjami. Tego jest tak dużo, pomysłowość jest tak ogromna, że nie sposób nawet z grubsza je tu wszystkie wymienić.

Sieci handlowe oraz sklepy, choć w nieco mniejszym stopniu, mają też sporo grzechów na sumieniu. Przede wszystkim jest to manipulowanie ceną, tworzenie fikcyjnych promocji, przecen i wyprzedaży, manipulowanie rozmieszczeniem produktów na półkach, błędne lub nieczytelne informacje o cenach produktów, odświeżanie produktów o kończącym się terminie przydatności do spożycia lub nawet przeterminowanych…

W niniejszym blogu, będziemy starać się te wszystkie zjawiska opisywać i piętnować. Będziemy oczywiście opierać się na konkretnych przykładach, ilustrowanych zdjęciami i konkretnymi sytuacjami.

ETYKIETY – czytaj, staraj się zrozumieć i nie daj się oszukać!

Dzisiaj, robiąc zakupy w sklepie spożywczym, musimy mieć świadomość, że pod względem jakości produkty są bardzo zróżnicowane. Produkt produktowi jest nierówny. Dlatego, aby nie dać się oszukać, musimy etykiety czytać. Poniewaz wiele informacji jest zakamuflowanych, niezbędne jest rozumienie zawartych informacji.

Jeśli producent masła wprowadzi produkt na rynek, który nie jest masłem, zostanie tak upodobniony do konkurencji, że kupimy go przez pomyłkę, tylko z przekonaniem, że jest to masło…

Wędlinę możemy kupić z 90% zawartością mięsa, ale też inną, wyglądającą podobnie, w której jest trzykrotnie mniej (bo 34%) mięsa i do tego jeszcze MOM-u, czyli mięsa oddzielonego mechanicznie, bezwartościwego odpadu…

Jeżeli producent napisze na opakowaniu „W 100% wyprodukowane z mięsa drobiowego” to nie będzie oznaczać, że skład wyrobu to 100% mięsa. Musimy to potraktować jako informację „tylko z mięsa drobiowego” (bo w składzie może być go tylko 50%!)

To tylko najbardziej powszechne przykłady z życia codziennego. Niestety tak jest ze wszystkim. Czytajmy etykiety! Wybierajmy to co wartościowe!

Jaki mamy wybór? Gdzie szukać dobrej żywności? Czy zdrowa żywność może być dla nas alternatywą?

W kontekście oszukiwania i fałszowania żywności, coraz więcej mówi się więc o alternatywnej zdrowej żywności, produkowanej ekologicznie, nienawożonej i bez pestycydów.

W Polsce dostrzega się wzrost jej popularności, choć może nie tak szybki jak występujący w krajach Europy Zachodniej. Tamtejsi konsumenci zdali sobie sprawę, że to co jest oferowane w sieciowym handlu ze zdrową żywnością ma niewiele wspólnego. Dlatego coraz większą wagę zaczynają przywiązywać do wysokogatunkowej żywności produkowanej naturalnie, ekologicznie, z certyfikatami jakości. Produkty takie gwarantują, że w składzie chemicznym związki chemiczne nie będą występować, albo będą na dużo niższym poziomie.

Inaczej mówiąc, produkcja żywności odbywała się w bardziej naturalny sposób, bez chemicznych nawozów i środków ochrony roślin, w przetwórstwie nie stosowano szkodliwych dodatków jak barwniki, konserwanty i innych związków poprawiających wygląd, smak i zapach. Zastosowano też bardziej kosztowny i pracochłonny proces ich wytwarzania i konserwacji…

Czy my również mamy w Polsce dostęp do takiej żywności?

Jak pokazują badania, Polacy stają się coraz bardziej świadomym społeczeństwem, świadomym swoich praw. Dlatego ta żywność również w Polsce jest dostępna i zyskuje coraz więcej zwolenników. Trzeba jednak powiedzieć, że dzisiaj byłoby bardzo trudno zrezygnować z naszej codziennej żywności i w 100% przestawić się na żywność bio-ekologiczną. Powody są co najmniej dwa:

Pierwszy to wysokie ceny tej żywności, których nasz budżet domowy mógłby nie udźwignąć… Druga to ograniczona dostępność i ograniczony wybór. W dyskontach Polacyw ogóle mają bardzo ograniczony wybór czegokolwiek, bo sieci ograniczają asortyment do minimum, proponując produkty z najniższej półki (przykład Lidla i Biedronki). Chociaż ostatnio Biedronka zmieniła nieco strategię w tym zakresie. Sklepy delikatesowe ulegają likwidacji, bo często nie wytrzymują konkurencji z tanimi dyskontami, zwłaszcza w uboższych regionach.

Na co zwracać uwagę kupując żywność?

Nawet nie kupując żywności bio-ekologicznej możemy starać odżywiać się zdrowo. Musimy robić zakupy świadomie, czytać etykiety. Nie kupować byle czego w pośpiechu. I jeszcze raz czytać etykiety. Produkt produktowi nierówny, nierówna cena, więc i nierówna jakość… Do tego wprowadzające w błąd etykiety. Producenci starają się sprawić, by klienci etykiet nie czytali. Wybierajmy więc produkty wartościowsze, o lepszym składzie, mniej chemiczne…

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *