Dodatki do żywności nie są obojętne dla zdrowia!

Producenci żywności stosują całe mnóstwo różnego rodzaju dodatków, które mają najróżniejsze funkcje. Otóż mają za zadanie poprawić m.in. wygląd produktu, jego smak, zapach, konsystencję, zwiększyć jego trwałość, albo obniżyć koszty produkcji. Są to więc różnego rodzaju konserwanty, barwniki, emulgatory, stabilizatory, aromaty…

Substancje te moglibyśmy uznać za bezpieczne, przyjmując że zostały oficjalnie dopuszczone do stosowania w produkcji żywności. Ale bezpieczne są tylko z pozoru. I nawet jeśli założymy, iż producenci działają zgodnie z prawem, czyli nie stosują substancji zabronionych i nie przekraczają ustalonych norm ilościowych dla dopuszczanych dodatków, musimy mieć świadomość iż znaczna część dodatków nie pozostaje obojętna na nasze zdrowie…. Są oczywiście produkty zupełnie nieszkodliwe, ale są też takie, które spożywane w dłuższym okresie lub w większej ilości będą kumulować się w naszym organizmie. Są takie, które mogą szkodzić kobietom w ciąży oraz dzieciom, wpływając niekorzystnie na rozwój dzieci.

Wszystko, co jest dodawane do żywności oraz w jakich ilościach, zapisano w ROZPORZĄDZENIU MINISTRA ZDROWIA z dnia 22 listopada 2010 r. w sprawie dozwolonych substancji dodatkowych (Dz. U. z dnia 9 grudnia 2010 r.).

Stosowane w żywności dodatki mają oznaczenie cyfrowe (trzy lub czterocyfrowe poprzedzone słynną literą E. Zakładamy, w sumie słusznie, że im więcej „E” w składzie określonego produktu, tym produkt jest gorszy, bardziej „chemiczny”. I w zasadzie to prawda.

Najlepszym rozwiązaniem jest przyjęcie zasady „im mniej chemii, w jedzeniu tym lepiej”. Z tym, że jedzenie zdrowsze, z mniejszą ilością szkodliwych dodatków jest zazwyczaj droższe. Świadomość konsumentów rośnie, dlatego producenci proponują bardziej wymagającym klientom produkty „zdrowsze”, z odpowiednimi adnotacjami umieszczonymi na opakowaniu swoich produktów: bez konserwantów, sztucznych barwników i sztucznych aromatów, nie zawiera glutaminianu sodu, fosforanów itp…

Wiele składników w większych ilościach szkodzi naszemu organizmowi, nadużywanie ich – wręcz go rujnuje. Mowa tu choćby całkiem naturalnej soli i cukrze oraz wszelkich produktach solonych i słodzonych.

Niektóre dodatki, które są spożywane regularnie i w nadmiarze, mogą powodować cały szereg dolegliwości m.in. alergie, zgagę, nowotwory, zwłaszcza żołądka i jelita grubego. W dodatku jedzenie przetworzone może obciążać wątrobę, nerki i układ moczowy, jak również osłabiać układ immunologiczny (który może zareagować alergią). Warto mieć świadomość, że w produkcie używa się kilka, kilkanaście różnych dodatków, co już może prowadzić do ich wzajemnej reakcji, a to z kolei, może powodować bardzo niekorzystny wpływ na nasze zdrowie.

Poniżej, znajdziecie najczęściej stosowane dodatki do żywności, które nie są obojętne dla zdrowia (mimo że zostały dopuszczone do obrotu)…

E102 - Żółcień spożywcza 5 (tartazyna), zawiera histaminę, może więc u alergików wywoływać reakcje astmatyczne. Tartrazyna, w połączeniu z benzoesanami E210-215, może przyczyniać się do wystąpienia syndromu ADHD u dzieci. W wielu krajach na świecie zakazano jej stosowania. Tartazyna, podejrzewana o działanie rakotwórcze, nie może być stosowana m.in. w Austrii i Norwegii.

E129 - Czerwień Allura, dodatek powszechnie stosowany w słodyczach (cukierki, żelki, galaretki, ciastka, płatki zbożowe, słodkie napoje). Nadmierne spożycie może prowadzić do wymiotów, krwawienia żołądkowo-jelitowego czy uszkodzenia nerek. Badania wykazały związek pomiędzy między dodatkiem E129 i benzoesanami, a napadami histerii u dzieci, obniżeniem koncentracji, nadpobudliwością oraz reakcjami alergicznymi. UE zaleca specjalne oznakowanie produktów zawierających ten składnik.

E 211 - Benzoesan sodu, konserwant, występuje praktycznie w każdym produkcie zaliczanym do żywności przetworzonej (przetwory owocowe i warzywne, gotowe sosy, zupki, dipy, konserwy mięsne, napoje gazowane). Benzoesan znajdziemy też w przetworach owocowych i warzywnych. Według ostatnich badań wskazuje się go jako produkt kancerogenny. Według badań, benzoesan sodu wywołuje astmę, pokrzywkę i podrażnia śluzówkę żołądka, a także wywołuje reakcję alergiczną, mogącą objawiać się pieczeniem i podrażnieniem warg czy wymiotami. Dlatego powinny go unikać osoby uczulone na aspirynę i dzieci. Dr Peter Piper, biolog molekularny z Uniwersytetu w Sheffield twierdzi, iż benzoesan sodu uszkadza mitochondria (tzw. centrum energetyczne) w komórkach organizmu, a także materiał genetyczny, co w dalszej perspektywie może powodować chorobę Parkinsona i inne choroby degradujące układ neurologiczny. Poza tym benzoesan sodu w połączeniu z witaminą C (E-300) może zareagować i stworzyć benzen (C6H6), związek rakotwórczy. Taka kombinacja składników bardzo często stosowana jest w napojach gazowanych.

E 202 Sorbinian potasu, konserwant, silnie drażniący, wywołuje reakcje alergiczne

E407 – Karagen. Przyjmuje się, że istnieją wystarczające dowody na związek karagenu z ubytkami błony śluzowej żołądka i jelit, łącznie ze zmianami złośliwymi. Według badań E 407 powoduje owrzodzenia i nowotwory złośliwe Podobnego zdania jest także Międzynarodowa Agencja Badania Raka (IARC), która uważa, że E 407 jest powszechnie stosowanym zagęstnikiem w przemyśle spożywczym i spotkać go możemy m. in. w konserwach, wędlinach, w mleku w proszku, w dżemach, galaretkach i w wielu innych produktach.

E 621 – Glutaminian sodu, powszechnie stosowana w przemyśle spożywczym i gastronomii przyprawa wzmacniająca smak i zapach. Używanie glutaminianu sodu w nadmiarze może prowadzić do tzw. syndromu chińskiej restauracji, objawiającym się  nudnościami, zawrotami głowy czy palpitacjami serca. Ponieważ glutaminian sodu nie jest klasyfikowany jako szkodliwy, został dopuszczony przez Unię Europejską do stosowania w produktach spożywczych. Lekarze, dietetycy odradzają spożywania potraw nadmiernej ilości glutaminianu sodu, wręcz zalecają zastąpienie ich naturalnymi odpowiednikami. Jest to szczególnie trudne, gdyż duża część producentów z branży spożywczej stosuje wzmacniacze smaku, które mają uzależnić konsumenta od danego artykułu.

E 951 (Aspartam)
Aspartam to substancja słodząca, będąca zamiennikiem cukru tradycyjnego. Aspartam jest wykorzystywany przede wszystkim w produktach niskokalorycznych typu „Light”. Znajdziemy go więc w napojach, gazowanych oraz niegazowanych, gumach do żucia, jogurtach, deserach bezcukrowych. Naukowcy nie są tutaj jednomyślni. Jedni zalecają stosowanie aspartamu jako środek walki z otyłością, próchnicą czy cukrzycą. Drudzy natomiast wskazują, że składniki aspartamu wywołują wiele chorób. Chodzi tu głównie o metanol i enzym pozyskany w wyniku inżynierii genetycznej oraz produkt jego rozpadu, którym jest gromadzący się w tkankach formaldehyd. Najczęstsze dolegliwości to ból głowy, zawroty głowy, nudności, drętwienia kończyn, mimowolne skurcze mięśni, bóle stawów, wysypki, depresja, zmęczenie, drażliwość, ataki niepokoju, przyspieszona akcja serca, bezsenność, zaburzenia widzenia i słuchu, szum w uszach, trudności z oddychaniem.

E 249 Azotyn potasu
E 250 Azotyn sodu
E 251 Azotan sodu
E 252 Azotan potasu

Azotany i azotyny są środkami konserwującymi używanymi w przemyśle spożywczym, najczęściej w przetwórstwie mięsa. Ich zadaniem jest zapobieganie jednej z najsilniej trujących substancji biologicznych, bakteriom jadu kiełbasianego zapobiegające rozwojowi bakterii jadu kiełbasianego. Związki azotu niszczą przetrwalniki bakterii (same bakterie są niszczone w trakcie termicznej obróbki mięsa). Dodanie tych środków do mięsa powoduje nadanie odpowiedniego smaku, zapachu i barwy.

Największe niebezpieczeństwo stanowią nitrozaminy, będące związkami pochodnymi azotynów i azotanów, które powstają w znacznych ilościach podczas ogrzewania produktów konserwowanych związkami azotu. Wykazują one bardzo silne działanie rakotwórcze. Dlatego też nie powinno się grilować i podgrzewać peklowanych wędlin.

Oprócz właściwości kancerogennych (rakotwórczych), azotany i azotyny mają też inne niekorzystne działania. Zbyt duża ich ilość może prowadzić do uszkodzenia hemoglobiny, co skutkuje niedotlenieniem krwi i organów. Szczególnie niebezpieczne jest to u dzieci, zwłaszcza niemowląt, gdyż ich hemoglobina jest bardziej wrażliwa na działanie azotynów i azotanów.

Ponadto środki te wpływają na utlenianie witaminy A, która bierze udział w syntezie białka i budowie struktur komórkowych. Jej niedobór może oddziaływać niekorzystnie na niektóre narządy wewnętrzne jak np. wątrobę.

W trakcie przeprowadzonych doświadczeń przeprowadzonych na zwierzętach zaobserwowano, iż azotyny mogą mieć negatywny wpływ na przyrost masy ciała, rozrodczość, tarczycę oraz zawartość witamin w organizmie.

Azotanom i azotynom zostanie poświęcony oddzielny artykuł.

*     *     *

Ten artykuł pokazuje tylko, jak ważne jest czytanie i analiza etykiet zamieszczanych na opakowaniach produktów. Jednak nie dajmy się zwariować – liczy się umiar i zdrowy rozsądek. Jak powiedział Paracelsus – niemiecki alchemik i lekarz: „wszystko jest trucizną, decyduje tylko dawka”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *