Kiełbaski Jedynki (parówki)

Firma Indykpol SA wprowadziła na rynek kolejną nowość z serii Jedynki. Tym razem są to Kiełbaski Jedynki.

Dlaczego są to kiełbaski, a nie parówki? Może dlatego, aby odróżnić ten produkt od dotychczasowych Jedynek i Jedyneczek? A może mięso jest nieco bardziej grubo mielone? Trudno powiedzieć…, bo smakują jak pozostałe parówki z tej serii. Myślę, że to jest taki marketingowy chwyt: coś innego, więc może coś lepszego…

DSC_2882_zmniejsz

A oto PLUSY i MINUSY:

PLUSY:

1. Przede wszystkim niski deklarowany poziom tłuszczu! Tylko 12,8%! To bez wątpienia najniższy poziom z ze znanych mi dostępnych parówek i kiełbasek. To mniej niż parówki Morliny Vita, reklamowane sloganem „30% mniej tłuszczu).

2. Po drugie nie zawierają fosforanów i glutaminianu sodu.

3. Nie zawierają MOM-u czyli „mięsa oddzielonego mechanicznie”, chociaż w parówkach typu Premium to już standard.

4. A po czwarte Jedynki smakują dobrze, mają dobrą zwartą konsystencję, tak jak pozostałe wyroby z tej serii.

 

MINUSY:

1. Największy minus to za nieetyczne hasło reklamowe:
„W 100% z mięsa drobiowego!”

I tutaj konieczny jest dłuższy komentarz, bo bulwersuje mnie celowe wprowadzanie klientów w błąd!
Nie piszę „nieuczciwe”, bo nieuczciwe nie jest. Hasło jest w sumie prawdziwe. Bo nawet gdyby było tam tylko 5% mięsa drobiowego, a reszta pszenica, kukurydza, buraki, czy co tam jeszcze, to i tak można byłoby napisać, ze jest to produkt „W 100% z mięsa drobiowego” (dlatego, że oprócz mięsa drobiowego, po prostu innego mięsa tam nie ma!). A skład podaje, że mięsa jest 87%, reszta to woda i dodatki!

Piszę „nieetyczne”, bo ma wprowadzić konsumenta w błąd, i to z premedytacją. Opakowanie zostało pokazane kilkunastu osobom i wszystkie zgodnie uznały, że musi to być produkt wyprodukowany ze 100% mięsa. Producent chciał, aby tak to zostało odebrane przez konsumentów, i konsumenci tak to odbierają. Producent liczy, że klient, widząc to rzucające się w oczy hasło,wybierze właśnie ten produkt, a nie produkt konkurencji, i co więcej, drożej za niego zapłaci („bo przecież jest ze 100% mięsa”). Dlatego to nie jest etyczne.

2. Kolejny minus to sporo dodatków (producent unika stosowania określeń „E„, aby produkt sprawiał wrażenie zdrowszego):
- regulator kwasowości mleczan sodu (E325, wyodrębniony z organizmów zwierzęcych)

- białko sojowe (zwane “białkiem śmieci” w branży spożywczej, gdyż pochodzi z genetycznie modyfikowanej soi, następnie poddane obróbce chemicznej)
- skrobia ziemniaczana (zagęszczacz)
- aromaty (brak informacji jakie, ale prawdopodobnie naturalne to one nie są)
- przeciwutleniacz askorbinian sodu (E301)
- hydrolizat białka (brak informacji czy jest to białko roślinne czy zwierzęce,  zwierzęce pochodzą z kości i tkanek zwierzęcych, zmielonych i przetworzonych enzymatycznie)
- azotyn sodu (E250 konserwant – tylko czy dzisiaj można wyprodukować wędlinę bez konserwantów?)

3. Brak informacji o zawartości soli, a może być jej sporo (w składzie produktu jest wymieniona na wysokim na trzecim miejscu)

4. Minus za cenę, bo 6-7 zł za opakowanie to jednak trochę dużo.

KONKLUZJA:

Produkt idealny nie jest. Ale biorąc pod uwagę dość skromną ofertę rynkową tego typu produktów z segmentu Premium, można uznać że jest to jeden z lepszych wyrobów. Nie mam większych oporów, aby ten produkt od czasu do czasu, w umiarkowanej ilości, zaserwować dzieciom na śniadanie…

Producent: Indykpol SA

Skład: mięso z kurczaka 87%, woda, regulator kwasowości (mleczan sodu), sól, białko sojowe, skrobia ziemniaczana, przyprawy i ich ekstrakty, aromaty, przeciwutleniacz (kwas askorbinowy, askorbinian sodu), hydrolizat białka roślinnego, substancja konserwująca (azotyn sodu)

Cena: 5,99 zł (Kaufland)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *