Parówki – jeść czy nie jeść?

Parówki, w powszechnej opinii są uważane jako produkty niezdrowe, których nie powinno się podawać szczególnie dzieciom. Uważa się, że są szkodliwe, zrobione wyprodukowane z najgorszego jakościowo mięsa, często odpadów, zawierają mnóstwo chemicznych dodatków. Nawet Sanepid od czasu do czasu zwraca się do szkół i przedszkole o niepodawanie parówek dzieciom.

Z drugiej strony sprzedaż parówek rośnie, szczególnie uwielbiane przez dzieci, zarówno na gorąco, jak i na zimno. A dla producentów jest to ważny element ich oferty, więc wprowadzają na rynek coraz to nowe ich rodzaje.

W dalszej części artykułu przeczytasz:

  • Parówki parówkom nierówne – jak i z czego produkuje się parówki?
  • Uwaga na MOM, czyli „mięso oddzielone mechanicznie”!
  • Które parówki kupować, a których się wystrzegać?
  • Uwaga na parówki produkowane „specjalnie dla dzieci”
  • Marketingowe sztuczki informacyjne
  • Jeść czy nie jeść parówki – konkluzja

Parówki parówkom nierówne – jak i z czego produkuje się parówki?

Parówka jest wędliną, drobno zmieloną, których głównym składnikiem powinno być mięso i woda. To w teorii. W praktyce bowiem dodawany jest tłuszcz (najczęściej wieprzowy) oraz masa dodatków mających poprawić ich smak, zapach, kolor, konsystencję, trwałość… Wszystkie składniki są ze sobą połączone, przed napełnieniem osłonek mają lejącą się jednolitą masę, bladoróżową lub różową…

Emulgatory to substancje wiążące i zagęszczające, umożliwiające zmieszanie mięsa, tłuszczu i wody w jednorodną masę. Często stosowane są fosforany i cytryniany, sprawiają one, że białko „puchnie”  i wiąże więcej wody. Podobną rolę pełni także skrobia. Natomiast błonnik poprawia konsystencję parówek, ponieważ dzięki jego „włóknistości” parówki przypominają prawdziwe mięso. Sztuczne aromaty i barwniki mają poprawić ich smak i zapach, a konserwanty przedłużyć trwałość.

Parówki mogą być sprzedawane w osłonkach lub bez. Osłonki mogą być foliowe lub naturalne wyprodukowane z jelita wieprzowego lub cielęce. Istnieją również jadalne osłonki kolagenowe, których po ugotowaniu nie trzeba zdejmować. Większości parówek nie wędzi się – proces ten zastępuje dodawany aromat dymu

Rozróżniamy parówki wieprzowe, drobiowe i cielęce, czasem także „z indykiem”, „z cielęciną” gdzie zawartość surowca jest marginalna (np. 1%).

Na rynku polskim parówki cieszą się dużą popularnością, więc jest dostępnych całe mnóstwo parówek o bardzo zróżnicowanym składzie i bardzo zróżnicowanej cenie. Są parówki, które można kupić już za 5 zł/kg, ale są też takie których kilogram przekracza nawet 25-30 zł (a więc są sprzedawane w cenie lepszej szynki!).

Cena jest bardzo istotna, bo im tańsza parówka, tym mniej ma mięsa, i tym więcej szkodliwych dodatków posiada. Są też takie parówki (najczęściej za 5 zł właśnie), które mięsa nie posiadają w ogóle. W ich składzie znajdziemy co prawda „mięso oddzielone mechanicznie”, co w praktyce oznacza wszystko co zostało ze zwierzęcia oprócz mięsa…

Uwaga na MOM, czyli „mięso oddzielone mechanicznie”!

W większości tanich parówek, ale czasami też tych z tzw. „średniej półki” występuje MOM, czyli „mięso oddzielone mechanicznie”. Nazwa oczywiście wprowadza w błąd, bo tak naprawdę MOM to nie mięso, ale wszystko to co ze zwierzęcia pozostaje po pozyskaniu mięsa.

Podstawowym surowcem do produkcji MOM są całe tuszki kur po okresie nieśności i tuszki ciężkich kurcząt brojlerów lub tylko grzbiety, skrzydła i szyje, po wykrojeniu mięśni piersiowych i udowych. Podobne elementy uzyskuje się z indyków i z drobiu wodnego. Całość jest mielona na jednolitą masę i ma konsystencję emulsji. W przypadku wołowiny i wieprzowiny, kości się nie mieli, ale są specjalne maszyny wyciskające tłuszcz i resztki mięsa od kości (czasem za pomocą enzymów).

MOM jest dużo bardziej podatny na utlenianie, stosuje się więc przeciwutleniacze. Ponadto MOM, gdy jest przechowywany i przetwarzany w nieodpowiednich warunkach, może stanowić potencjalne zagrożenie zdrowotne, dlatego musi być szczególnie traktowany podczas całego procesu pozyskiwania i przetwarzania. Konieczne jest także stosowanie ostrych norm higienicznych, np. schładzanie po jednej godzinie od pozyskania do temperatury 2 °C, a po upływie 12 godzin głębokie zamrażanie (w tej formie MOM może być przechowywany do 3 miesiący).

Na wielu rynkach Europy Zachodniej, MOM jest odpadem, którego dodawanie do produktów żywnościowych jest zabronione. W Polsce natomiast jest stosowany masowo i powszechnie. MOM znajdziemy w parówkach, kiełbasach, pulpetach, klopsach, pieczeniach, pasztetach…

Mięso oddzielone mechanicznie ma bardzo niską wartość odżywczą, dlatego nie powinno być podawane w dużych ilościach osobom na specjalnych dietach, w wieku podeszłym lub małym dzieciom. Paradoksalnie nawet parówki specjalnie produkowane dla dzieci, w kolorowych opakowaniach, mogą zawierać MOM.

Które parówki kupować, a których się wystrzegać?

Odpowiedź jest dość prosta. Otóż podstawową, najważniejszą rzeczą powinno być dokładne przeczytanie etykiety.  Musimy czytać etykiety, a na podstawie zawartych w nich informacji dokonujemy wyboru. Producent ma obowiązek umieścić na etykiecie skład (pamiętajmy, że składniki są zawsze umieszczone w kolejności, im danego składnika jest więcej, tym bardziej na początku jest informacja o nim).

Najważniejsza jest ilość mięsa: im go więcej tym lepiej, im mniej tym produkt gorszy. Wystrzegamy się MOM-u, po prostu nie kupujemy parówek, jeśli w składzie pojawia się „mięso oddzielone mechanicznie”. Szkoda pieniędzy nawet jeśli parówki kosztują 5 zł/kg.

Te najlepsze parówki będą mieć nawet 80 czy 90% mięsa, czasem będzie to mięso z szynki. Oczywiście cena też będzie do szynki zbliżona, ale czy nie lepiej kupić za 5 złotych 4 sztuki parówek dla dzieci na śniadanie aniżeli kilogram byle czego…

W zasadzie nie kupimy parówek nie zawierających chemii i różnych dodatków, dlatego raczej trudno nam będzie takich szukać. Ale te najlepsze będą nas informować, że nie zawierają glutaminianu sodu, fosforanów, sztucznych barwników itp.

Uwaga na parówki produkowane „specjalnie dla dzieci”

Ponieważ parówki są bardzo lubiane przez dzieci, większość dużych producentów parówek, produkuje swoje produkty z myślą o dzieciach. Mają one mniejszy kształt, pakowane są w specjalne kolorowe opakowania z rysunkami zwierzątek, i noszą zdrobniałe nazwy „dziecięce” (bobaski, drobisie, morlinki).

Niestety nie dajmy się zwieść. Producenci liczą na nasze bezgraniczne zaufanie do nich i starają się to wykorzystać. O ile włożyli sporo wysiłku w marketing (opakowanie, nazwa, wielkość i kształt parówek), o tyle bardzo często nie różnią się składem od parówek „dla dorosłych”. W ich składzie znajdziemy mięso oddzielone mechanicznie (czyli MOM), tłuszcz wieprzowy, skórki wieprzowe i całą paletę szkodliwych dodatków.

Niektóre parówki są więc tylko z nazwy parówkami dla dzieci. Dlatego czytajmy etykiety!!!

Marketingowe sztuczki producentów

Duża konkurencja sprawia, że producenci starają się wyróżnić jej tle. Dążą do tego, aby klienci sięgali najczęściej po ich produkt, aby ich produkty mogły być sprzedane drożej niż konkurencja oferuje…

Dlatego niestety wielu producentów w swoim przekazie informacyjnym stara się wprowadzić w błąd swoich klientów. Chociaż może nie podają nieprawdy wprost, ale pewne informacje zostają przekazane w taki sposób, że klient odczytuje je, tak jak życzy sobie producent. Oto najczęściej używane określenia i najciekawsze sformułowania:

  • „mięso oddzielone mechanicznie” – określenie, które wskazuje na mięso, w praktyce jest to wszystko, co zostaje ze zwierzęcia oprócz mięsa
  • parówki z indykiem„, „parówki z cielęciną” – gdyby było napisane „parówki z indyka lub z cielęciny, indyk lub cielęcina musiałaby być łónym składnikiem. A tutaj, mogą o tym napisać, chociaż ilość surowca może nie przekroczyć nawet 1%.
  • używanie nazw tradycyjnych wskazujących na produkt dobrej jakości (parówki domowe, tradycyjne)
  • specjalne serie produktów przeznaczonych dla dzieci, które u rodziców mają wywołać przekonanie, że te produkty dla dzieci muszą być lepsze niż produkty dla każdego…
  • parówki tzw. specjalnego żywienia jak bezglutenowe, dla chorych na celiakię. Takie parówki wydają się więc bardziej zdrowe, ale w praktyce też mogą być zrobione z MOM-u (nie zawierają glutenu, ale poza tym nie różnią się od najtańszych i najgorszych parówek).
  • nieetyczne slogany reklamowe, celowo wprowadzające w błąd hasła np. „W 100% z mięsa drobiowego„. Producent liczy tutaj, że klient będzie przekonany, że produkt jest wyprodukowany ze 100% mięsa (w praktyce tylko 87%).
    Producent w zasadzie nie kłamie, bo innego mięsa oprócz drobiowego tam nie ma. Zresztą mógłby tak samo napisać, nawet gdyby tam było tylko 5% mięsa drobiowego.

Jeść czy nie jeść parówki – konkluzja

  • Trzeba wybrać parówki sprawdzone, o dobrym składzie, z dużą ilością mięsa, bez MOM-u.
  • Jeżeli sięgamy po nowość, koniecznie przeczytajmy etykietę.
  • Zwróćmy uwagę na skład. Jeśli mięsa jest poniżej 50%, odpuśćmy sobie. Nie kupujmy kilograma byle czego, w tej cenie kupmy 20 deko parówek, ale porządnych…
  • W miarę możliwości unikajmy też parówek, gdzie wśród składników na czołowych miejscach będzie tłuszcz (drobiowy lub wieprzowy).
  • Lepsze są parówki pakowane niż sprzedawane luzem. Mamy pewność co do składu i terminu przydatności do spożycia.
  • Im krótsza będzie lista dodatków, tym lepiej, bo tym mniej będą szkodliwe.
  • Unikaj także hot dogów sprzedawanych w budkach czy na stacjach benzynowych, bo prawie pewne jest, że te parówki to najtańsze i najgorsze jakościowo produkty, z pewnością wyprodukowane z MOMu

Dobre sprawdzone parówki:

  • Jedynki i Jedyneczki (Indykpol)
  • Parówki z szynki (Sokołów)
  • Parówki Viva (Morliny)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *